Elektryfikacja dla bezpieczeństwa. Jak ograniczyć zależność Polski od importu?

Polska gospodarka jest jedną z najmniej zelektryfikowanych w Unii Europejskiej i według obecnych planów państwa… tak już zostanie. Opublikowany dzisiaj (17.07.2026 r.) unijny Plan działania na rzecz elektryfikacji (Electrification Action Plan) proponuje dla całej UE cel, aby w roku 2040 była zelektryfikowana w 46%. Tymczasem Polska zakłada, że wskaźnik ten osiągnie wówczas zaledwie 26,3%. Byłby to najniższy poziom ambicji w zakresie elektryfikacji w UE, utrwalający zależność kraju od importu paliw i energii. Istnieje jednak ścieżka przyspieszonej elektryfikacji przemysłu, transportu i ogrzewnictwa, która pozwoli zbliżyć się do celu, ale przede wszystkim zwiększy odporność Polski na zagraniczne szoki cenowe oraz obniży zużycie energii o 15%.

Dlaczego elektryfikacja?

Polska i pozostałe państwa Unii Europejskiej nie posiadają wystarczająco dużo własnych zasobów naturalnych, aby obecnie zasilać nimi swoje gospodarki. Z tego powodu w 2024 r. (najnowsze dostępne dane) 82% zużywanego w Polsce gazu ziemnego i 98% ropy naftowej pochodziło z importu[1]. W całej Unii Europejskiej wartości te były również bardzo wysokie – uzależnienie importowe wyniosło 85% dla gazu oraz 97% dla ropy i produktów ropopochodnych[2]. Łącznie ok. niemal połowa (46%) zużywanej w Polsce energii, niezależnie od jej postaci, pochodzi z importu. Taka struktura zaopatrzenia zwiększa wrażliwość nie tylko na szoki cenowe na międzynarodowych rynkach, ale też na zakłócenia, celowe bądź przypadkowe, infrastruktury służącej do jej importu.

Nie sposób budować konkurencyjności gospodarki, gdy jej funkcjonowanie uzależnione jest od paliw, których podaż jest niepewna, a cena wyższa niż w krajach ich wydobycia. Dla przykładu, w momencie pisania tego tekstu, cena gazu w amerykańskim hubie Henry Hub jest ok. 6-krotnie niższa od ceny na europejskiej giełdzie TTF[3].

Przez lata mogło się wydawać, że kluczem do stabilnego wzrostu gospodarczego jest dywersyfikacja. Odejście od rosyjskiego gazu było zadaniem trudnym. Zarówno infrastrukturalnie (w Polsce nie udałoby się bez zbudowanego w 2016 r. terminala LNG oraz Baltic Pipe, oddanego do eksploatacji przed sezonem grzewczym 2022/2023), jak i mentalnie, zwłaszcza na zachodzie Europy, która przez lata inwestowała tak w dobre relacje, jak i w nowe szlaki importowe z Rosji.

Spadek udziału Rosji w imporcie za pośrednictwem gazociągów z 40% w 2021 r. do 6% w 2025 r. należy jednak uznać za sukces dywersyfikacji, tym bardziej, że od 2027 r. import gazu rosyjskiego do UE będzie zabroniony[4]. Niemniej, obecny światowy kryzys energetyczny wywołany przez wojnę USA i Izraela z Iranem, dobitnie pokazuje, że dywersyfikacja to za mało. Pozwala ona jedynie zmienić kierunek, z którego energia jest importowana, ale nie jej ilość. Na zglobalizowanych rynkach LNG czy ropy nagły wzrost popytu (np. w Chinach) czy spadek podaży (np. ze względu na blokadę ważnego szlaku transportowego) bezpośrednio i natychmiast przekłada się na ceny w UE, będącej największym importerem LNG na świecie. Dodatkowo, ze względu na konstrukcję europejskiego rynku energii, wzrosty cen gazu natychmiast przekładają się na wyższe ceny energii elektrycznej. Trudno o bardziej wymowny przykład efektu motyla we współczesnej gospodarce energetycznej.

Konieczne jest zatem wykonanie kolejnego kroku po dywersyfikacji, a mianowicie ograniczenie ilości importowanych paliw, a co za tym idzie – ograniczenie ich zużycia.

Każda cywilizacja potrzebuje jednak energii, aby się rozwijać. Energią, której nie trzeba importować i można wytwarzać lokalnie, jest energia elektryczna pochodząca ze źródeł odnawialnych. Sama rozbudowa strony podażowej (zwiększenie dostępności energii) nie jest jednak wystarczająca do zauważalnego zmniejszenia zależności od importu. Konieczne jest również zastąpienie paliw energią elektryczną po stronie popytowej (w fabrykach, domach, transporcie itd.). I właśnie to mierzy wskaźnik elektryfikacji informujący o tym, jak dużą część zużywanej energii stanowi energia elektryczna.

Korzyści z elektryfikacji nie kończą się jednak na zmniejszeniu zależności od importu paliw. Realizacja np. jednego procesu w wersji zelektryfikowanej (niezależnie od jego przeznaczenia – od przemieszczania ludzi i towarów, po wszelkie inne procesy) w porównaniu z wersją opartą na paliwach, zużywa ponadto mniej energii (np. przydomowa pompa ciepła zużywa ok. 4-krotnie mniej energii od kotła gazowego, samochód elektryczny ok. 3-krotnie mniej niż spalinowy, a przemysłowa pompa ciepła 2- lub 3-krotnie mniej niż gazowa wytwornica pary). Dzięki temu łączne zużycie energii przez państwo spada. Gospodarki bardziej zelektryfikowane zatrzymują również więcej pieniędzy w kraju w stosunku do tych, które muszą płacić zagranicznym dostawcom paliw.

Ambitna ścieżka elektryfikacji nie wynika zatem wyłącznie z potrzeby realizacji unijnych celów czy ambicji klimatycznych. Jest jednym z głównych warunków odbudowy konkurencyjności, uodpornienia na przyszłe kryzysy i szoki cenowe oraz zapewnienia bezpieczeństwo energetyczne.

 

Polska na tle UE

Polska jest obecnie 4. najmniej zelektryfikowaną gospodarką UE[5]. W 2024 r. (najnowsze dostępne dane) zaledwie 17,4% zużycia energii było pokrywane przez energię elektryczną przy średniej unijnej na poziomie 23,4% (dla porównania w Szwecji jest 33,7%, w Holandii 23,9%, a w Słowenii 22,9%)[6].

Niski wskaźnik elektryfikacji Polski widać dobrze w trzech głównych sektorach transformacji energetycznej UE – budynków, transportu i przemysłu. W sektorze budynków jesteśmy na 4. miejscu od końca, z wynikiem 25,6% (przy średniej UE 35,5%), w transporcie znajdujemy się w długim „ogonie” państw o niskiej elektryfikacji, ze wskaźnikiem 1,4% (średnia unijna to 2,3%). Nieco lepiej jest w przemyśle, gdzie Polska wypada nieznacznie poniżej średniej UE (31,6% w porównaniu z 33,3% dla UE).

 

 

Z analizy krajowych planów w dziedzinie energii i klimatu (KPEiK)[7] poszczególnych państw członkowskich wyłania się obraz niezwykle niskich ambicji elektryfikacyjnych Polski w porównaniu z innymi państwami UE. Według scenariusza WAM (czyli bardziej ambitnego) w 2030 r. stopień elektryfikacji gospodarki wyniesie 20,3%, a w 2040 r. 26,3%. Oznacza to, że Polska pozostanie nie tylko jedną z najmniej zelektryfikowanych gospodarek UE, ale że za 14 lat nie osiągnie nawet dzisiejszego stopnia elektryfikacji Portugalii (26,4%) czy Bułgarii (27,5%).

Pozostając w perspektywie 2040 r., elektryfikacja poszczególnych sektorów[8] jest nie mniej rozczarowująca. Prognozowany stopień elektryfikacji budynków w 2040 r. (35,8%) będzie niższy niż obecnie w Chorwacji (36,8%), przemysłu (39,2%) niższy niż dziś we Włoszech (39,4%), a transportu (8,8%) – najszybciej elektryfikującego się obszaru ludzkiej działalności – tylko niewiele przewyższy dzisiejszy poziom Szwecji (6,2%).

 

Ścieżka przyspieszona

Polska nie jest jednak skazana na taki scenariusz i ma możliwości, aby dynamicznie się elektryfikować. W 2030 r. możemy znaleźć się w środku stawki ze wskaźnikiem 25,3%, a w 2040 r. przesunąć się w stronę państw najbardziej zelektryfikowanych, osiągając poziom 42,9%. Wymaga to jednak przyspieszonej elektryfikacji poszczególnych sektorów.

  • Implementacja ścieżki elektryfikacji w sektorze budynków zaproponowanej przez Forum Energii[9] pozwoli zwiększyć wskaźnik elektryfikacji w 2040 r. z 35,8% ujętych w KPEiK do 43,6%, czyli do obecnego poziomu Francji (43,2% w 2024 r.) czy Irlandii (46,1% w 2024 r.).
  • W sektorze przemysłowym[10] pełna realizacja potencjału elektryfikacji ciepła za pomocą dostępnych dziś technologii, obliczonego przez Forum Energii[11], pozwoliłaby zwiększyć stopień elektryfikacji przemysłu z 39,2% w KPEiK do 69%, czyli do obecnego poziomu Norwegii (64,4% w 2023 r.) czy Malty (75,9% w 2024 r.).
  • W sektorze transportowym można pójść śladami Słowenii, która prognozuje 13,1% elektryfikacji transportu w 2030 r. oraz 26,6% w 2040 r. Państwo to (tak jak wszystkie inne kraje UE) opracowało swój KPEiK przed Polską. Główne prace analityczne prowadzono w 2024 r., gdy perspektywy rozwoju elektromobilności były mniej korzystne niż obecnie (m.in. nie prognozowano aż tak szybkiego spadku kosztu baterii do samochodów). Dlatego bardziej ostrożną ścieżkę elektryfikacji można obecnie uznać za realistyczną.
 

 

Tak wytyczona przyspieszona ścieżka elektryfikacji gospodarki nie tylko spełnia unijny cel, ale przede wszystkim pozwoli zaoszczędzić w 2040 r. 15% energii finalnej w porównaniu z obecnym scenariuszem zawartym w KPEiK. Choć całkowite zużycie energii będzie niższe, zapotrzebowanie na energię elektryczną naturalnie wzrośnie. Względem scenariusza WAM wzrośnie ono w 2040 r. o 67 TWh (+38%). Wyższy wolumen sprzedaży energii może obniżyć jej jednostkowe koszty dystrybucji, ale pod warunkiem m.in. zapewnienia odpowiedniej elastyczności popytu i podaży. Oznacza to jednak również istotne wyzwanie infrastrukturalne, ponieważ należy zbudować nowe elektrownie i sieci zapewniające dostawy energii na poziomie wyższym o 63% niż obecnie.

Aby elektryfikacja gospodarki nie przedłużała uzależnienia od importu energii, dodatkowa energia elektryczna musi pochodzić w przeważającej mierze ze źródeł bezemisyjnych.

 

Rekomendacje

Unijny Plan działania na rzecz elektryfikacji nie powinien pozostać jedynie kolejnym wskaźnikiem do zaraportowania. Powinien stać się impulsem do uznania elektryfikacji za jeden z filarów bezpieczeństwa energetycznego i odporności gospodarki oraz do opracowania polskiej strategii elektryfikacji gospodarki. Jej celem powinno być zastępowanie importowanych paliw energią elektryczną wytwarzaną w kraju, przy jednoczesnym ograniczeniu zużycia energii i kosztów funkcjonowania całego systemu. Aby to osiągnąć, należy:

  1. Uczynić elektryfikację jednym z filarów odporności państwa i modernizacji gospodarki. Ze względu na wieloletni charakter potrzebnych inwestycji, kierunek ten powinien być stabilny niezależnie od cyklu wyborczego i opierać się na szerokim, ponadpartyjnym porozumieniu. Polska potrzebuje strategii elektryfikacji gospodarki, wyznaczającej cel ogólny oraz powiązane strategie dla budynków i ciepłownictwa, przemysłu i transportu na lata 2030 i 2040. Powinny one określać harmonogram działań, instrumenty, źródła finansowania i odpowiedzialne instytucje, a ich ustalenia należy włączyć do KPEiK, PEP2040 i właściwych dokumentów sektorowych.
  2. Zsynchronizować elektryfikację z rozbudową krajowych źródeł bezemisyjnych i sieci. W obecnej dekadzie wymaga to przede wszystkim odblokowania energetyki wiatrowej na lądzie, inwestycji w sieci i magazyny energii, rozwoju fotowoltaiki czy terminowej realizacji projektów morskiej energetyki wiatrowej. Energetyka jądrowa może uzupełniać bezemisyjny miks, ale ze względu na długi cykl inwestycyjny nie zastąpi działań koniecznych już dziś.
  3. Planować budowę sieci z wyprzedzeniem i lepiej wykorzystywać istniejącą infrastrukturę. Operatorzy powinni uwzględniać w planach rozwoju nie tylko nowe źródła energii elektrycznej, ale również obecne źródła popytu, które będą dynamicznie zwiększać swoje zapotrzebowanie. Konieczne jest udostępnienie wiarygodnych informacji o dostępnej mocy, skrócenie procesów przyłączeniowych oraz umożliwienie powstania linii bezpośrednich z prawdziwego zdarzenia.
  4. Usunąć ekonomiczną karę za korzystanie z energii elektrycznej zamiast paliw. Rząd powinien przeanalizować podatki, opłaty i taryfy obciążające energię elektryczną, tak aby efektywne technologie elektryczne nie przegrywały systemowo np. z kotłami gazowymi. Taryfy powinny wynagradzać elastyczny pobór energii. Mechanizmy wsparcia przemysłu powinny być uzależnione od inwestycji w efektywność energetyczną, elektryfikację i ograniczenie zależności od importowanych paliw.
  5. Przygotować strategię elektryfikacji budynków i ciepłownictwa, łączącą modernizację budynków z elektryfikacją ogrzewania. Instrumenty wsparcia powinny obejmować cały proces inwestycyjny: ocenę stanu budynku, kompleksową lub etapową termomodernizację, właściwy dobór pompy ciepła albo przyłączenie do czystego systemu ciepłowniczego oraz późniejszy audyt tych działań. Dotacje powinny być koncentrowane na gospodarstwach dotkniętych ubóstwem energetycznym, natomiast dla pozostałych gospodarstw domowych potrzebny jest dostępny instrument długoterminowego finansowania zmian. System powinny uzupełniać lokalne punkty kompleksowego doradztwa. W ciepłownictwie systemowym należy rozwijać duże pompy ciepła i kotły elektrodowe połączone z magazynami ciepła, wykorzystaniem ciepła odpadowego. Ciepłownictwo systemowe powinno również stanowić zasób elastyczności dla systemu elektroenergetycznego.
  6. Przygotować strategię elektryfikacji przemysłu i uruchomić krajowy program przygotowania i finansowania projektów służących jej realizacji. Program powinien pomóc przedsiębiorstwom przeprowadzać audyty procesowe i przygotowywać gotowe do realizacji projekty obejmujące efektywność energetyczną, odzysk ciepła, systemy zarządzania energią i technologie elektryfikacyjne. Firmy powinny otrzymać łatwiejszy dostęp do czystej energii poprzez własne źródła, umowy PPA, linie bezpośrednie i sprawniejsze przyłączenia do sieci. Wsparcie nie może ograniczać się do kosztów inwestycyjnych, ponieważ główną barierą pozostają koszty eksploatacji. Rosnący popyt na technologie elektryfikacyjne powinien zostać wykorzystany do rozwoju kompetencji i produkcji czystych technologii w Polsce i UE.
  7. Przygotować strategię elektryfikacji transportu, opartą na stabilnych regułach funkcjonowania i rozwoju ekosystemu ładowania. Polityka nie powinna opierać się wyłącznie na dopłatach do zakupu nowych samochodów. Potrzebny jest system podatkowy premiujący pojazdy efektywne energetycznie, a także szybszą elektryfikację flot publicznych i firmowych. Przystępne cenowo ładowanie pojazdów elektrycznych powinno być dostępne nie tylko dla mieszkańców domów, ale również budynków wielorodzinnych. Inteligentne ładowanie i możliwość agregowania elastyczności pojazdów powinny stać się standardem. Elektryfikację samochodów należy uzupełnić rozwojem kolei, transportu publicznego oraz infrastruktury rowerowej. Nie należy przeznaczać pieniędzy publicznych na technologie, będące ślepą uliczką, jak samochody czy autobusy wodorowe (w większości przypadków).
  8. Powiązać finansowanie i monitoring z osiąganymi efektami. Potrzeby wskazane w KPEiK powinny ukierunkować wykorzystanie środków krajowych i unijnych, a pieniądze publiczne powinny przede wszystkim przygotowywać inwestycje i uruchamiać kapitał prywatny. Postęp należy mierzyć nie tylko udziałem energii elektrycznej, ale również zmianą całkowitego zużycia energii, ilością wypartych paliw kopalnych, wartością ograniczonego importu, rozwojem krajowych źródeł bezemisyjnych, czasem oczekiwania na przyłączenie oraz skalą elastycznego zużycia.
  9. Wykorzystać system EU ETS jako stabilny sygnał inwestycyjny i źródło finansowania elektryfikacji. Wpływy z aukcji trafiające do polskiego budżetu powinny zostać wyodrębnione i w całości tworzyć stabilny, wieloletni strumień finansowania inwestycji ograniczających zużycie paliw kopalnych – przede wszystkim elektryfikacji, źródeł bezemisyjnych, rozbudowy sieci i magazynów energii. Ochrona przemysłu przed ucieczką emisji jest potrzebna, niemniej alokacja darmowych uprawnień powinna uwzględniać dostępność technologiczną i ekonomiczną dekarbonizacji w poszczególnych branżach.

Realizacja Planu działania na rzecz elektryfikacji nie powinna być dla Polski celem samym w sobie. W interesie kraju jest przeniesienie wydatków z importu ropy i gazu na inwestycje w elektryfikację i produkcję czystych technologii w Polsce. Elektryfikacja jest zatem nie tylko sposobem realizacji polityki klimatycznej, lecz jednym z głównych warunków trwałego bezpieczeństwa energetycznego i konkurencyjności polskiej gospodarki.

 

Bibliografia:

[1] Źródło: https://www.forum-energii.eu/rocznik-dane-o-energetyce

[2] Źródło: https://ec.europa.eu/eurostat/web/products-eurostat-news/w/wdn-20260318-1

[3] Porównanie cen indeksu na Henry Hub (https://stooq.pl/q/?s=ng.f) i TTF (https://stooq.pl/q/?s=tg.f), po sprowadzeniu do wspólnej jednostki energii (MWh). Obliczono 15.07.2026 ok. 14:00.

[4] Źródło: https://www.consilium.europa.eu/en/infographics/where-does-the-eu-s-gas-come-from/

[5] Za nami są tylko Litwa (16,5%), Rumunia (15,8%) i Łotwa (11,3%).

[6] Źródło: Eurostat (nrg_bal_c).

[7] KPEiK jest strategicznym dokumentem tworzonym przez każde państwo członkowskie UE, którego zadaniem jest prognoza tempa przeprowadzania transformacji energetycznej. Jest aktualizowany co 5 lat i musi zawierać cele krajowe oraz powiązane z nimi polityki. Część prognostyczna każdego KPEiK musi zawierać dwa scenariusze: WEM (ang. With Existing Measures) – scenariusz kontynuacji status quo oraz WAM (ang. With Additional Measures) – scenariusz sytuacji po wdrożeniu proponowanych polityk.

[8] Wartości wskaźnika elektryfikacji nie są wprost podane dla poszczególnych sektorów i musiały zostać oddzielnie obliczone.

[9] P. Kleinschmidt, Przyszłość bez gazu i węgla. Strategia dla sektora ciepła, Forum Energii, 2023, https://www.forum-energii.eu/cieplownictwo-bez-wegla-i-gazu.

[10] Sektor przemysłowy wyklucza, zgodnie z unijną metodyką, zużycie nieenergetyczne (np. gazu ziemnego na produkcję nawozów) oraz sektor rafineryjny i koksowniczy.

[11] M. Dusiło, A. Rogożyńska, S. Buchholtz, Modernizacja albo marginalizacja. Jak elektryfikacja przemysłu może zapewnić Polsce bezpieczeństwo, konkurencyjność i wzrost gospodarczy?, Forum Energii, 2026, https://www.forum-energii.eu/modernizacja-albo-marginalizacja-jak-elektryfikacja-przemyslu-moze-zapewnic-polsce-bezpieczenstwo-konkurencyjnosc-i-wzort-gospodarczy.

Data publikacji : 17 lipca 2026

Pliki do pobrania

Raport Raport