Neutralność klimatyczna - Polska za, a nawet przeciw | Rozmowa o wynikach ostatniej Rady Europejskiej

Co się właściwie stało na ostatniej Radzie Europejskiej? Polska przyjęła cel neutralności klimatycznej czy go zawetowała? Czego można się spodziewać w najbliższych miesiącach? O wynikach Rady oraz jej skutkach rozmawiają dr Aleksandra Gawlikowska-Fyk oraz dr Joanna Maćkowiak-Pandera.

Dr Aleksandra Gawlikowska-Fyk (AGF): Joanno, co się właściwie stało na ostatniej Radzie Europejskiej? Polska przyjęła cel neutralności klimatycznej czy go zawetowała? Zgody nie ma nawet wśród ekspertów.

Dr Joanna Maćkowiak-Pandera (JMP): Polska zgodziła się na neutralność klimatyczną w UE, ale nie u nas. Powiedziała „tak” i „nie” równocześnie. W rzeczywistości na potrzeby wewnętrzne Polska odkłada podjęcie decyzji – tym razem do czerwca 2020 – wtedy temat ma powrócić na spotkaniu szefów państw i rządów. Ważne, że to będzie już po wyborach prezydenckich w Polsce.

Wynik Rady Europejskiej jest interesujący. Można odnieść wrażenie, że Polska coś zablokowała, ale w praktyce wpisała się w mały i dość enigmatyczny nawias. W rzeczywistości Komisja Europejska dostała zielone światło na bardzo ambitne działania w zakresie Europejskiego Zielonego Ładu.

AGF: Sądzisz, że to była przemyślana strategia, żeby rzeczywiście coś zyskać na kolejnej Radzie Europejskiej w czerwcu przyszłego roku? Czy inne państwa członkowskie będą wtedy bardziej skłonne do negocjacji? Czy może mniej?

JMP: Moim zdaniem mniej. W czerwcu wszystkie państwa będą walczyć o unijny budżet, w którym przez Brexit będzie brakowało pieniędzy. Jeżeli Polska nie pokaże konkretnego i wiarygodnego planu transformacji i osiągania celów klimatycznych, i to nie tylko w perspektywie 2050, ale już 2030 roku – nikt płakać nie będzie. A może nawet ktoś się ucieszy, licząc że dostanie więcej.

AGF: Nie do końca się z tym zgodzę. Może i cierpliwość niektórych w UE się kończy, ale lepiej przecież – dla całego procesu decyzyjnego i wizerunku UE na świecie – by Polska była na pokładzie.  Poczekamy, zobaczymy jaki będzie klimat do rozmów o jakichkolwiek ustępstwach. W każdym razie może jednak uda się ten czas do czerwca spożytkować na policzenie kosztów transformacji i jasny komunikat, czego Polska oczekuje? Jak sądzisz?

JMP: Trzeba spróbować, ale wiesz, to będzie kolejna próba. Mimo, że świat się zmienia, energetyka ma problemy, dusimy się smogiem, kolejni decydenci wykonują chocholi taniec wokół polityki klimatycznej.  Naprawdę cały świat wie, że mamy dużo węgla i z związku z tym problem z ograniczaniem emisji. Równocześnie zgadzamy się na kolejne cele, dyrektywy i rozporządzenia. Później nie robimy z tym nic... Polska jako jedyny kraj w UE nie wykona prawdopodobnie żadnego z celów przyjętych na 2020 rok. Przez to tracimy wiarygodność, która jest tak ważna w toczących się właśnie negocjacjach nowego budżetu. Nie możemy oczekiwać, że przyjedzie do Warszawy wielki TIR z pieniędzmi i nikt nie zapyta co już zrobiliśmy i na co chcemy wydać te pieniądze.

AGF: I tu nie może być wątpliwości! Są pewnie jakieś szanse na to, żeby Polska mogła przedstawić swoje postulaty, ale tak naprawdę czas nie jest po naszej stronie. Przecież już w styczniu Komisja Europejska ma przedstawić szczegółowe propozycje dotyczące Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Wygląda na to, że po te środki będą chcieli sięgnąć wszyscy. Czy uważasz, że nadal mamy szansę, by to głównie polskie regiony z niego skorzystały?

JMP: Negocjacje nowej perspektywy budżetowej zakończą się dopiero jesienią przyszłego roku. Wiadomo, że przewodnicząca Komisji Europejskiej zamierza znacznie więcej środków przeznaczyć na szeroko rozumiany klimat i zapowiada utworzenie Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Znajdzie się w nim 100 mld euro. Nie możemy mówić w Brukseli o sprawiedliwej transformacji, a na Śląsku o rozwoju górnictwa. Jeśli nie pokażemy, że chcemy odejść od węgla w regionach górniczych, to nikt nie potraktuje nas priorytetowo rozdzielając środki Funduszu. Chętnych z każdym dniem będzie więcej. W tej kolejce ustawi się chociażby przemysł samochodowy, bo transport też musi się zdekarbonizować. 

AGF: No dobrze, ale mimo tych niejasności, w konkluzjach jednoznacznie jest napisane, że Komisja może teraz przejrzeć całe prawodawstwo UE pod kątem zgodności z celem neutralności klimatycznej. Czego możemy się zatem spodziewać?

JMP: W praktyce przyjęcie konkluzji Rady Europejskiej daje zielone światło Komisji Europejskiej do pracy nad nową, ambitną strategią klimatyczną. W kolejnych miesiącach trzeba się spodziewać, że gwałtownie ruszy machina negocjacji we wszystkich 50 działaniach przedstawionych w Europejskim Zielonym Ładzie, a więc i w zakresie ETS i non-ETS, a także w przypadku podwyższenia celu redukcji CO2 na 2030 r. do 50% lub nawet 55%. Czy jesteśmy gotowi by aktywnie uczestniczyć w tym procesie? Nie sądzę. Moim zdaniem w polskiej administracji brakuje zasobów ludzkich do tego, żeby „obsłużyć” wszystkie planowane działania. Nie tylko na poziomie ich wdrażania, ale już na etapie ich negocjacji.

AGF: To chyba trzeba sobie jasno powiedzieć – nie ma wyjątków, jakiegoś opt-out, rabatu, czy innego zwolnienia, bo o dochodzeniu do neutralności klimatycznej decydują konkretne instrumenty prawne, które zresztą w większości już są.

JMP: Właśnie. A do tego wpisywanie się w nawias nie pomaga uzyskać zrozumienia i solidarności innych państw członkowskich. Pokazaliśmy, że największym naszym problemem jest nieprzygotowanie konkretów czyli – jaki jest polski plan maksymalnego ograniczenia emisji, ile możemy zrobić, co dokładnie, w jakiej kolejności i jakich środków na to potrzebujemy.  

Do tego polska administracja musi być dobrze przygotowana i uzbrojona w rzetelne analizy, a nie polityczne argumenty, które nikogo ani w Polsce, ani w Brukseli już nie przekonują.

Data publikacji: 20 grudnia 2019